Dostęp do sieci jest niewątpliwie pomocny i potrzebny w dzisiejszym świecie ale uznawanie dostępu do niego za prawo podstawowe to niezła przesada. Gdybym nie miał wszechwiedzącego google pod ręką to zapewne nie dałbym rady przejść pierwszego roku nie mówiąc już o napisaniu żadnej z prac dyplomowych. Mam jednak na uwadze słowa jednego z prowadzących "Niesamowite, że przy tak prostym dostępnie do tak ogromnej ilości informacji jakie mają obecnie młodzi ludzie jest to, że poziom studentów nie zmienią się znacząco a w niektórych przypadkach nawet spadł." i miał na myśli wiedzę fundamentalną dla dziedziny w jakiej uczył/pracował a nie taką, którą powinno się (ze względu na ułatwienie i przyspieszenie pracy) wyszukać w razie potrzeby.
Chyba mu chodziło o to, że znacznej większości ludu nie obchodzi ochrona prywatności. Jak się zapyta statystycznego Kowalskiego czy chroni swoje dane w internecie to zapewne będzie uważał, że tak choć żadnych aktywnych działań nie wykazuje. Jeśli zapytać go czy należy publikować prywatne dane, to też powie zapewne, że nie a jednocześnie ma całe galerie na różnych społecznościówkach prezentujące wszystko co ma w domu, gdzie bywa itp. Komu się chce myśleć o jakimś tam bezpieczeństwie gdy ważniejsze jest kupienie traktora w Farmville? Większość ludzi zachowuje się jak jakieś stada pędzące za przewodnikiem na oślep. Ani to dobrze, ani źle - abym nie był źle zrozumiany. Jakbyśmy mieli wszystko samodzielnie analizować, sprawdzać, dbać, to mózg by pękł. Za dużo informacji mamy dookoła i chcąc nie chcąc część przyjmujemy w formie przetrawionej przez kogoś papki.
A gdzie tam internet szerzy pokój? Przecież za jego pomocą się rewolucjoniści w arabskim świecie organizują! Diabelskie to narzędzie!
I cholera w czym ich dolary lepsze od naszych kupionych od nich? No chyba, że podczas oglądania za abonament (pokazywało się tam 7.99$) puszczają reklamy adresowane do widowni w Stanach a wtedy to nie o to mi chodziło bo na filmach z torrentów niema reklam ;)
No chyba zawsze jak się pojawi wpis o piractwie to tu jakaś wojna się toczy. Skąd tyle jadu?
Ja tam czekam aż 'grupa trzymająca władzę' dojdzie do wniosku, że należy udostępnić ludowi wygodne narzędzie do oglądania filmów. Gdybym mógł sobie obejrzeć każdy film jaki chcę w dowolnej chwili, fajnie pomarzyć. Jakiś abonament na oglądanie, może nawet ekstra opłaty za nowinki. Kin by nie zamknęli bo to tak jak e-learning miał wyprzeć tradycyjne szkoły. Ale co ja tam wiem, mądrości ekonomiczne w ciepłych kapciach.