Mecz z KFC też do pewnego momentu był przesłaby w wykonaniu Theo - zauważ, że bramki strzelał dopiero w momencie, kiedy już wygrywaliśmy. To też o czymś świadczy
Dzięki :) Od dawna już nie dawała mi spokoju myśl o tym, czy rzeczywiście wkład RvP w wyniki Arsenalu znacznie odbiega od wkładu np Rooneya w wyniki United. Okazuje się, że rzeczywiście jesteśmy strasznie mocno uzależnieni od dyspozycji (a przede wszystkim zdrowia!) Robina. Przed nami mecze reprezentacji, ściskajmy kciuki nie tyle za dobry występ kapitana, co za to, by wrócił do północnego Londynu cały i zdrowy.
Rosę? Walcotta? ;) Po wczorajszym meczu wypadałoby odszczekać moje narzekania na wypożyczenie Andrieja, ale... Cholera, jeszcze za nim zatęsknimy.
Wow, szaleństwo, ja za bardzo przyzwyczaiłem się już do Internetu w telefonie... :)
Hmm, masz rację, z tym "kilkanaście" to chyba rzeczywiście przesadziłem. Chociaż jedno czy dwa spotkania ligowe w sezonie też udawało się gdzieś obejrzeć :) No ale wiadomo - podstawa to telegazeta.
LM na Dwójce w tamtych czasach miała coś magicznego, to chyba właśnie przez to wyczekiwanie na mecz... No i Szpaku - mimo wszystkich jego wad trzeba mu przyznać, że umiał stworzyć atmosferę wielkiego piłkarskiego wydarzenia jak mało kto
Pamiętam nawet, że oglądałem ten mecz u dziadków w Gnieźnie i strasznie chciałem, żeby Francuzi wygrali - udało się ;) Henry zdobył na tamtym turnieju trzy bramki... ;)
Niby tak, z drugiej strony to samo (no, prawie to samo) Blackburn wygrało nie tak dawno z United. Z tą mocną Chelsea to bym się tak Marku nie zapędzał mimo wszystko ;) Tak czy inaczej będzie ciężko o miejsce w TOP4, cholera, ciężkie czasy nastały. Z KFC racja, dziś będzie ten jeden z niewielu (chociaż czy na pewno?) momentów sezonu, w którym trzeba na chwilę zapomnieć o animozjach i trzymać kciuki za największych rywali...
Niby przygnębiająca, a całkiem dobrze mi się ją pisało. Czasem obawiam się, że jak Arsenal zacznie dobrze grać to zabraknie mi tematów na bloga ;)
Syndrom Liverpoolu to my już powoli złapaliśmy (spójrz na tabelę), tak źle jak z Leeds to chyba jednak nie będzie - w najgorszym przypadku ze dwa, trzy sezony poza TOP4, duży spadek przychodów i wtedy zarząd się obudzi. Chyba nie będzie jeszcze za późno na "restrukturyzację" ;)